niedziela, 19 listopada 2017

Jak często uprawiają seks szczęśliwe pary?



 

W ubiegłą sobotę 11 listopada byłam gościem Pytania na Śniadanie i odpowiadałam na pytanie: Jak często uprawiają seks szczęśliwe pary. Z uwagi na to, że mieliśmy tylko 8 minut, a ja jestem gadułą, to postanowiłam wypowiedzieć się w tym temacie nieco szerzej na blogu. Seks jest jednym z aspektów relacji romantycznych, więc jak najbardziej temat pasuje do tego miejsca.



Jak często uprawiają seks szczęśliwe pary?



Korelacja między poczuciem szczęścia w związku romantycznym, a ilością seksu w związku była już wielokrotnie badana. Wyniki dotychczas przeprowadzonych badań nieco różnią się między sobą, aczkolwiek nie są to diametralne różnice. Z większości wynika, że seks owszem ma wpływ na zadowolenie z relacji. 


Niedawno w magazynie The Society for Personality and Social Psychology ukazało się badanie Uniwersytetu w Chicago, z którego wynika, że szczęśliwe pary kochają się ze sobą średnio raz w tygodniu. Okazało się również, że wzrost ilości stosunków w tygodniu, nie wpływa na wzrost satysfakcji z relacji. 


Inne badanie, The Normal Bar, przeprowadzone na 100 tys. respondentów z całego świata wykazało natomiast, że magiczną liczbą są 3-4 stosunki seksualne w tygodniu, co przekłada się na średnio 12 razy w miesiącu. Jest to zbieżne z nieco mniejszym badaniem przeprowadzonym przez Garyego Neumana, który pracował z zamężnymi kobietami (400 kobiet). Z jego statystyk wynika, że niezadowolone mężatki kochają się z mężem średnio 3-4 razy w miesiącu, podczas gdy zadowolone panie, uprawiają seks 11 razy w miesiącu.

Na uwagę zasługuje na pewno badanie "Seks a pogoń za szczęściem: jak życie erotyczne innych ludzi wpływa na nasze samopoczucie”. Z niego dowiadujemy się bowiem, że nie tyle ilość stosunków seksualnych z partnerem wpływa na nasze poczucie szczęścia, co ilość tych stosunków w porównaniu do ilości, jaką odbywają inni. Ważne jest dla nas jak wypadamy na tle innych, naszych sąsiadów, znajomych, Polaków. Nie chodzi tutaj o rywalizację, a o poczucie bycia w normie. Zwłaszcza w tej sferze chcemy mieć pewność, że wszystko jest z nami w porządku i mieścimy się w „widełkach”.  


Oczywiście nauka pomaga nam odpowiadać na najważniejsze pytanie, ale do seksualności warto jednak podejść indywidualnie. Każdy z nas ma inne potrzeby, libido, doświadczenia, a każda para ma swoją własną harmonię i tempo. Ważne, by o tym rozmawiać, działać, ale też nie zmuszać się.


To taki niby banał, ale naprawdę nie liczy się ilość, ale jakość tego seksu. Są pary, które kochają się np. raz, dwa razy w miesiącu i są z tego zadowolone. Partnerzy rozumieją to, że pożądanie jest jak fazy księżyca, pojawia się i znika, by znów się pojawić. Potrafią budować namiętność i pożądanie, a te kilka niezwykłych sytuacji w zupełności im wystarcza. Inne pary mogą uprawiać seks codziennie, a i tak nie są zadowolone ze swojego życia seksualnego, bo czegoś w tym seksie może brakować. Seks może być u takich par, rutyną, zadaniem do wykonania, nieprzyjemnym obowiązkiem i niekoniecznie jest czynnikiem satysfakcji. 


Ważne, by poznać samego siebie, swoje potrzeby, pragnienia, fantazje. Wiedzieć, co mi sprawia przyjemność. Jeśli partnerzy znają swoje własne potrzeby to jest to platforma do komunikacji, do rozmowy o tym w parze. Możemy wtedy wzajemnie pokazać sobie to, co sprawia nam satysfakcję. Musimy najpierw jednak być tego świadomi. Być świadomymi istotami seksualnymi.

Ważne są też otwartość na potrzeby partnera i ich zrozumienie. Bywa, że partner z powodów zawodowych, silnego stresu, różnego rodzaju problemów zwyczajnie nie ma ochoty na seks. Zmuszanie go do tego, robienie wyrzutów tylko pogarsza wtedy sytuację. Powoduje napięcie i separuje partnerów od siebie. 


Kiedy jest na to najlepszy czas według naszego zegara biologicznego?



Chcąc zadbać o jakość naszego seksu, warto przyjrzeć się swojemu zegarowi biologicznemu. Najczęściej kochamy się w weekendy, soboty i niedziele między 21.00 a 23.00, natomiast nie jest to najlepszy czas ani dla kobiet ani dla mężczyzn. Dla panów biologicznie idealnym momentem jest poranek, kiedy organizm mężczyzny budzi się i wytwarza dużo testosteronu. Nieco inaczej wygląda to jednak u kobiet, które nad ranem są nieco ospałe z powodu melaniny, która wytwarza się w ich organizmach. Rozwiązaniem są tutaj więc takie pozycje, które nie będą gwałtownie wybudzały kobiety ze snu. Kolejny dobry moment w ciągu dnia to popołudnie, kiedy niestety bardzo często z uwagi na obowiązki i pracę nie mamy przestrzeni na seks. Natomiast w dni, w których możemy sobie na to pozwolić, warto te chwile wykorzystywać. Optymalnym czasem zarówno dla kobiet jak i dla mężczyzn jest godzina między 20.00 a 21.00.


Natomiast warto zwrócić uwagę na fakt, że to również jest sprawa indywidualna. Ludzie mają różny tryb pracy. Niektórzy pracują z domu i wstają bardzo późno, są osoby, które pracują nocami. Mamy też różne nawyki, przyzwyczajenia wynikające ze stylu życia. Wreszcie na ten rytm ma wpływ poziom stresu, choroby, starzenie się. Dlatego ważne, by przyglądać się sobie. Warto by każdy z partnerów robił to indywidualnie, ale również, by para przyglądała się tym rytmom wspólnie i wyciągała z nich wnioski. 


Czy seks może odstresować i rozładować napięcie?



Od strony biologicznej tak, ale nie polecałabym wykorzystywania seksu jako narzędzia do rozładowania napięcia. Zagrożeniem jest to, że zaczniemy i sam seks i partnera traktować instrumentalnie. Seks może stać się wtedy „lekarstwem” na choroby duszy podobnym do chociażby kieliszka wódki. Z czasem więc stracimy w takim seksie kontakt i ze sobą i z partnerem. 


Stres jest również często powodem problemów seksualnych i w takich sytuacjach bardzo ważne jest zrozumienie i wsparcie ze strony partnera. 


Co zrobić by utrzymać namiętność w związku?



Tutaj odwołam się do wskazówek nowojorskiej psychoterapeutki par, Esher Perel. Esther badała pary na całym świecie. Pytała badanych między innymi o to, kiedy partner pociąga ich najbardziej. 

W różnych zakątkach świata, bez względu na położenie geograficzne powtarzały się trzy odpowiedzi. Po pierwsze, badani podkreślali, że czują namiętność do partnera, kiedy on jest daleko np. w podróży lub w delegacji i kiedy przychodzi moment jego powrotu. Kolejna sytuacja, która się powtarzała to, kiedy partner jest w swojej pracowni lub jest na scenie. Partner jest w swoim żywiole, czymś się pasjonuje. Jest wtedy promienny i pewny siebie. Trzeci rodzaj sytuacji, to kiedy pojawia się coś nowego i badany jest tym faktem zaskoczony. Ale uwaga, wcale nie chodzi tutaj o nowe pozycje ani repertuar technik seksualnych. Kryzys pożądania to często kryzys wyobraźni.


Biorąc to wszystko pod uwagę, dobrze jest patrzeć na partnera z pewnego dystansu. Kiedy jesteśmy sklejeni z ukochanym, nie mamy szansy na to, by nas czymś zaskoczył, by zobaczyć, jaki jest wyjątkowy, jak zachowuje się, gdy spełnia się w swojej pracy lub pasji. Jesteśmy tak blisko, że przestajemy się dostrzegać. To w przestrzeni między dwojgiem ludzi leży erotyczny entuzjazm i pożądanie. 


Polecam również pytanie, które Esther zadaje swoim klientom: Co zrobiłeś w tym tygodniu by nie mieć seksu? Może nie zmieniłeś skarpet? Może się nie umyłaś? A może nie dałeś znać partnerowi, że Ci na tym zależy?

Julitta Dębska 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Popularne posty