Zrób sobie przerwę

by - 5/17/2015


Od kilku tygodni czuję ogromną potrzebę wyjechania na jakieś egzotyczne wakacje. Czuję, że coś mnie wzywa, a mój organizm i wewnętrzne Ja pragnie przerwy, wyciszenia i odpoczynku. Przeglądam różne oferty, wczoraj dokonałam nawet wstępnej rezerwacji biletu na jeden z kierunków, ale coś mi podpowiada, że to jednak nie o to tak naprawdę chodzi. Wieczorem przyszła odpowiedź - możliwość zrealizowania jednego z moich największych marzeń podróżniczych. To, że jest to dobry wybór dla mnie, poznałam  po tym, że ta opcja dodała mi nagle wewnętrznej energii, chęci do działania, której ostatnio mi trochę brakowało. Poczułam ekscytację i zrozumiałam, że wszystkie możliwości, które do tej pory brałam pod uwagę są jakimiś rozwiązaniami wybieranymi na siłę.

Dziś rano na profilu Pani Beaty Pawlikowskiej przeczytałam: 

"Myślę, że każdy ma swoje miejsca do odkrycia. I dlatego niektóre nazwy na mapach świata dla jednej osoby brzmią magicznie, a dla innej – zupełnie zwyczajnie.Takie podróże są najbardziej fascynujące i naprawdę magiczne, bo wyczekane i wyśnione. I zwykle jest tak, że pomysł na taką podróż pojawia się znienacka, jakby nie wiadomo skąd, ale w głębi duszy człowiek czuje, że właśnie tam powinien wyruszyć, bo właśnie tam czeka na niego coś niezwykłego. I naprawdę tak jest".


Na zwolnionych obrotach


Wszystko ułożyło mi się w całość. Tak jest nie tylko z planowaniem podróży. Podobnie jest z innymi sferami naszego życia. Przykładem może być zamieszczanie postów na blogu. Był okres, w którym potrzeba napisania artykułu budziła mnie wczesnym sobotnim lub niedzielnym porankiem lub nie pozwalała wyjść w piątkowy wieczór, ponieważ czułam, że mam jakiś przekaz i nie mogę tego zmarnować. Od jakiegoś czasu taka wena zniknęła. Potrzebowałam przerwy. 

Zazwyczaj, kiedy robimy sobie przerwę, to sami się wewnętrznie za to karcimi. Nie robimy nic w weekend, a przecież mamy tyle pracy i cierpimy później z tego powodu na wyrzuty sumienia. Spędzamy zbyt wiele czasu na czynnościach teoretycznie nie wnoszących nic do naszego życia, czując, że marnujemy swój czas. Otrzymujemy też sygnały z otoczenia i wyraz niepokoju najbliższyczh związane z tym, że nie funkcjonujemy tak, jak dotychczas. 

Na ostatnim roku moich studiów spędzałam wiele czasu na forach internetowych. Moi rodzice byli zaniepokojeni, zaczęli się martwić, bo myśleli, że to może być objaw "jakiejś depresji". Teraz serfowanie w Internecie jest całkiem normalne i moi rodzice sami spędzają wiele czasu przy swoim tablecie. Wtedy to było dla nich coś niepokojącego. Ja sama też miałam do siebie pretensje o to, że marnuję swój czas, że mogłabym w tym czasie napisać tyle stron pracy magisterskiej itp. Pracę oddałam w terminie, za chwilę oddałam kolejeną z drugiego kierunku studiów. Nie było się czym martwić. Okres spędzony na forum dał mi znajomości, które wspłynęły na moje przyszłe życiu. To kim jestem teraz, gdzie mieszkam i co robię zależało w dużej mierze od tamtego momentu mojego życia, którego wtedy nie rozumiałam ani ja ani moje otoczenie.


Wsłuchaj się w swoje potrzeby


Nie namawiam was do bezczynności, do braku aktywności i chwalenie prokrastynacji, ale do słuchania siebie. Czasem po prostu taka przerwa, albo wykonywanie zupełnie bezsensownych z pozoru rzeczy jest nam bardzo potrzebne i czemuś służy.

Żyjemy w świecie, w którym nieustanna aktywność, działanie jest już nie tyle chwalone, co nawet oczekiwane, staje się wymogiem. Natomiast w tym galopie możemy czasem zatracić sens, przyjemność z tego, co robimy. Praca na najwyższych obrotach i bycie nieustanną "Perfekcyjną Panią Domu", nieuchronnie prowadzą do wypalenia, spadku energii i motywacji. Warto mieć w sobie wewnętrzną akcpetację na to, że nie zawsze jest tak idealnie, że czasem jestem mniej efektywny i szukać w tym spadku naszej wydajności, pomysłowości źródła wejścia na lepszy dla nas poziom.

Może nas to uchronić np. przed:

1) Powierzchownym, rutynowym wykonywaniem zadań, spadkiem jakości.

 

Pracuję w środowisku trenerskim i większość trenerów, z którymi rozmawiam jest zgodna, co do tego, że po jakimś większym projekcie, w którym dzień w dzień wychodzą do grup z tym samym tematem potrzebują chwili przerwy, zmiany kierunku. Kolejne szkolenia zaczynają być tak bardzo przewidywalne, że spada zaangażowanie w nie, a to jest bardzo niebezpieczne dla uczestników. Najlepszym rozwiązaniem jest wtedy zrobienie sobie "stop klatki" i modyfikacja tego, co robimy w taki sposób, który pozwoli na stworzenie jak najlepszej jakości dla odbiorców, przy jednoczesnym utrzymaniu satysfakcji z tego, czemu się poświęcamy.

2) Brakiem zaangażowania, spadkiem motywacji.

 

Taka przerwa jest już sygnałem, że coś się dzieje z naszą motywacją. Ekonomista powiedziałby pewnie, że spada krzywa motywacji i zaangażowania. Skoro już tak się dzieje, to warto zadać sobie pytanie z czego to wynika i czego potrzebuję do tego, by znów być zadowolonym z tego, co robię. Czego brakuje mi w obecnej sytuacji i co muszę zrobić, by znów czuć się dobrze z tym, co robię.
Odpowiedzi zazwyczaj nie przychodzą wtedy, kiedy nasz umysł jest wypełniony informacjami, a wręcz nimi przeciążony. One przychodzą w momentach, w których najmniej się tego spodziewamy, kiedy umysł jest wyciszony i spokojny. 

 

  3) Brakiem sensu w tym, co robimy.

 

Tak to już jest, że by czuś satysfakcję z tego, co robimy potrzebujemy widzieć, że to daje jakiś efekt, komuś lub czemuś służy. Jeśli wkładamy w coś dużo swojej energii i pracy, poświęcamy się czemuś, a nie jest, to w żaden sposób wykorzystywane lub w tym wykorzystaniu nie widzimy żadnej wartości, to kolejny sygnał do tego, by zatrzymać się na chwilę w tym biegu. 

 

  4) Pomyleniem ruchu z działaniem.

 

Marlena Dietrch dostała kiedyś propozycję występów w jednym z nocnych klubów na Florydzie. Nie mogła jednak podjąć decyzji, wahała się i poradziła się w tej sprawie Ernesta Hemingwaya, który odpowiedział jej następującymi słowami:
"Nie rób czegoś, czego szczerze nie chcesz robić. Nigdy nie myl ruchu z działaniem".
Możemy mieć kalendarz wypełniony po brzegi, nie mieć na nic czasu, a i tak być wciąż w tym samym miejscu. Przyczyną może być właśnie ruch bez celu i sensu, który do niczego nas nie prowadzi. 

Takim ruchem było moje przeglądanie ofert z wycieczkami. Wiedziałam, że czegoś potrzebuję, ale nie znałam jeszcze odpowiedzi, co tym czymś jest. Pozorne działanie dawało mi poczucie, że robię coś w tym kierunku. Dokonanie rezerwacji na jedną z tych podróży miało być przyśpieszeniem tego procesu decyzyjnego, posunięciem do przodu. Nie było we mnie jednak żadnej ekscytacji, zadowolenia. Kiedy pojawiała się prawdziwie atrakcyjna dla mnie opcja po prostu to wiedziałam. 

Julitta Dębska
Obrazy:

You May Also Like

0 komentarze

Popularne posty